Jesteśmy kompletnie inni. Widziałem cię na korytarzach otoczoną wianuszkiem innych osób; uśmiechniętą, pewną siebie, zaradną, zawsze zadbaną i dobrze ubraną. Zaś ja? Spójrz na mnie Loretto, nawet mnie z tej szkoły nie pamiętasz.
-Teraz ty powiedz mi szczerze. Widać po mnie?- wskazałem swoje tęczówki, które chyba – póki co – jako jedyne mogły być dowodem zażycia czegoś więcej, jak rakiji wuja Vladislava.
-Ryzyko nie jest dla wszystkich, a niewiadoma zwykle się z nim wiąże- wyjaśniłem pokrótce swój tok myślenia. -Czasem brak odpowiedzi, też jest jakąś odpowiedzią- powtórzyłem jego słowa pozwalając sobie na lekki uśmiech, który zamajaczył w kąciku ust.