• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Wschodni Londyn > Opuszczona Stacja Shoreditch
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
09-07-2025, 21:42

Opuszczona Stacja Shoreditch
Opuszczona stacja Shoreditch to miejsce, o którym Londyn od lat próbuje zapomnieć. Kiedyś była bardzo ważnym węzłem kolejowym, tętniącym życiem, gwarem i stukotem mosiężnych kół. Z biegiem lat popadała w ruinę, aby na początku lat 60 całkowicie stracić swą świetność. Betonowe tory zarosły bluszczem i ciężkimi do wyplenienia chwastami, ściany pokryły się graffiti, a sklepione wejścia do tuneli stały się domem dla gołębi, szczurów. Choć oficjalnie zamknięta, stacja wciąż „żyje”- nieznane cienie suną się po obruszonym peronie. Metalowe drzwi prowadzące do niższych poziomów są zamknięte na wielką kłódkę, nie pozwalając przedostać się praktycznie nikomu. Mówi się, że w czasach wojny wykorzystywano tę stację jako punkt ewakuacyjny dla wysoko postawionych czarodziejów. Niektórzy twierdzą, że tunel pod nią prowadził wprost do Ministerstwa.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
14-02-2026, 01:02
Wieczór w Shoreditch jest lepki od majowej wilgoci i zapachu spalin, ale wewnątrz pofabrycznego loftu świat wydaje się wirować w innym rytmie. Muzyka jazzowa, przerywana coraz śmielszymi, psychodelicznymi riffami gitar, uderza falami w tłum modnych beatników. Lillie Wellers i Titus Harrison stoją w samym sercu tego chaosu, choć widzą się zaledwie drugi raz w życiu.

A wszystko zaczęło się w Cardiff. Ledwie dwa dni temu Lillie, wracając z treningu, zostawiła swoją sportową miotłę na klatce kamienicy, co wykorzystał przechodzący obok poszukiwacz okazji; ekscentryczny mugol uznał luksusowy przedmiot za szczyt nowoczesnego designu. Titus, jako funkcjonariusz magipolicji, namierzył zgubę dzięki zaklęciu śledzącemu sygnaturę lakieru, które doprowadziło go z Walii aż do Londynu, prosto pod mury opuszczonej stacji. Raport wywiadu był jasny: miotłę przywłaszczył Ziggy – król lokalnej cyganerii i kolekcjoner osobliwości, włamywacz-amator, szukający czegokolwiek, co można spieniężyć. Gdy dostrzegł dziwny, ekscentrycznie luksusowy kij, bez zwłoki uznał go za wyjątkowy element wystroju wnętrz.

Ziggy, będący w czasie prywatki pod silnym wpływem LSD, nie widzi w miotle narzędzia transportu, ale absolutne arcydzieło designu. Oczarowany jej opływowym kształtem, gładkością lakierowanego drewna i idealnie wyważonymi gałązkami, uczynił z niej swoje główne trofeum. Miotła stoi teraz na honorowym miejscu, obwieszona koralikami, jako jego osobisty totem.

Aby nie zwracać na siebie uwagi, Lillie i Titus muszą udawać parę zafascynowaną egzotyką i nowoczesną sztuką oraz dawnych znajomych Ziggy'ego, co w gęstym, napierającym tłumie imprezujących mugoli – oraz z umysłami omamionymi działaniem pyłku Floraconiuncta, wiszącego w powietrzu na opuszczonej stacji – wymusza na nich bliskość, której żadne nie planowało. Titus, jako funkcjonariusz magipolicji, musi zachować zimną krew, by nie tylko odzyskać sprzęt, ale przede wszystkim nie pozwolić Ziggy'emu na odlot, o którym ten coraz głośniej peroruje przed swoimi gośćmi.

Zadanie jest precyzyjne: Lillie i Titus, udając parę, muszą odzyskać przedmiot, zanim Ziggy uzna, że nadszedł czas, by zjednoczyć się z formą i – w ramach dowcipu – dosiąść miotły, tym samym ujawniając jej magiczne właściwości na oczach całej imprezy. Muszą podejść do niego i przekonać go do oddania miotły sportowej, nie ujawniając przy tym tajemnic czarodziejskiego świata.

Przyjaciele Ziggyego
Chcąc przekonać Ziggy’ego, postacie powinny najpierw dobrze rozejrzeć się po otoczeniu i pozyskać uwagę jego przyjaciół. Gdy przynajmniej troje z nich, w tym koniecznie Bruno (z prawą ręką gospodarza musicie porozmawiać, resztę możecie wybrać z listy samodzielnie lub drogą losowania), uzna Lillie i Titusa za swoich, Ziggy stanie się bardziej ufny i łatwiej będzie go przekonać do oddania miotły.

1. Ruda rysowniczka
Dziewczyna siedząca pod ścianą, wśród butelek i szkiców, co rusz przyciąga uwagę Ziggy’ego - zapewne jego sympatia. Oderwana od rzeczywistości, ale mająca na niego duży wpływ. Jeśli jej sztuka otrzyma kilka miłych słów, a ona sama usłyszy o ciekawym dziele z kolekcji Lillie i Titusa, szepnie gospodarzowi, że są w porządku. W trakcie rozmowy odkryją, że pojawili się już w jej szkicowniku, w romantycznej pozie - wyraźny ślad inspiracji i bliskości, której żadne z nich się nie spodziewało.

2. Chudy muzyk
Wysoki, długowłosy chłopak gra hipnotyczne riffy nieopodal wieży ze skrzynek piwa. Ziggy uwielbia jego muzykę i co jakiś czas zamawia ulubiony kawałek. Jeśli postacie zamówią specjalny utwór na jego cześć, gest zostanie zapamiętany, a Lillie i Titus, tańcząc razem w przyjemnej nucie, odkryją elektryzujący rodzaj bliskości. Ziggy na pewno zwróci na nich uwagę.

3. Tarocistka w turbanie
Ekscentryczna wróżbitka rozkłada karty w cichszym zakątku stacji. Ziggy wierzy, że wyczuwa ona dobrą energię ludzi. Jeśli postacie pozwolą jej postawić karty i zapytają o los miotły, usłyszą, że „miotła powinna ruszyć w dalszą drogę, ale wasze dłonie nie powinny się rozłączać”. Moc tych słów sprawia, że może przypadkiem, może instynktownie, dłonie postaci splatają się, a dotyk promieniuje przejmującym ciepłem. Chwilę później Ziggy dowie się o tej wróżbie.

4. Dryblas zwany Bykiem
Człowiek prosty, lojalny i małomówny - chyba że rozmowa schodzi na sport. Imponuje mu dobra forma i chętnie ocenia bicepsy czy sześciopaki. Jeśli postacie zdobędą jego uznanie, napomknie o nich Ziggy’emu. Przy okazji mogą odkryć, że ciało tej drugiej osoby jest wyjątkowo interesujące, a niewinny pretekst do porównania siły czy sylwetki skróci między nimi dystans.

5. Bruno, wypuszczony z aresztu.
Ogolony na łyso zbir z tatuażami i przenikliwym spojrzeniem. Prawa ręka Ziggy’ego i człowiek z bogatą kartoteką. Ma nosa do ludzi i nie ufa obcym. Jeśli postacie przekonają go, że należą do tego samego półświatka i opowiedzą o sprytnej ucieczce przed policją, zyskają jego uznanie. Wspólna opowieść z dreszczykiem może jednak związać ich bardziej, niż sądziły, odsłaniając nieoczekiwane podobieństwa charakterów i temperamentów.

Mistrz Gry nie kontynuuje rozgrywki. W razie pytań zapraszam do konsultacji. Miłej zabawy! Igor Karkaroff
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Titus Harrison
Czarodzieje
Życie wewnętrzne miało barwy tyle co witraż
Tyle było emocji, a żadna przykra
Wiek
37
Zawód
Magipolicjant
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
11
0
OPCM
Transmutacja
20
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
16-02-2026, 14:30
18 maja 1962

Mało jest takich, którzy żyli tak blisko mugoli jak ty, Harrison – często słyszy, kiedy mówi coś zbyt nietypowego dla czarodziejskich uszu. Macha wtedy ręką i nie drąży tematu dłużej. Sam wybrał takie życie, nie zamykając się na to, co pociągające, nowe, dla niektórych wyłącznie dziwaczne. Sam zdecydował, że wyjście do kina to dobry sposób na samotny wieczór (a wieczory te w dorosłym życiu liczyło się tysiącami). Sam zdecydował, że rozmowa telefoniczna wykonana z klatki na klatkę znajomego z Edynburga to rozwiązanie szybsze niż posłanie tam sowy. Sam zdecydował, że czasami postoi na ulicy ćmiąc fajkę, by z ulicznym sprzątaczem komentować nowe modele wyjeżdżających na ulice samochodów – na których się nie znał, ale których lakier lśnił w słońcu jak powierzchnia Loch Ness w samo południe.
To chyba… Naturalne, że trafił tu z Lillie Wellers. Tutaj, gdzie mugole otoczyli jej sportową miotłę odpowiednią czcią. O ile w wypadku tak przypadkowej sytuacji można było mówić o jakiejkolwiek naturalności.
Pamiętał, kiedy przeczytał informację o jej transferze w dziale sportowym.
Czy Titus Harrison lubił Quidditcha?
Czy Papież był katolikiem? Czy bocian jadał żaby? Czy Mobiemu Dickowi smakowała noga kapitana Ahaba?
Harrison czuł, że dłonie pocą mu się w obecności ścigającej Harpii – ale to było zanim trafili tutaj, zanim nakazano mu przyjąć pewną rolę i zanim poczuł się… Pewniej? Nie do końca to rozumiał. Czy powiedział jej, że w Hogwarcie też grał na jej pozycji? Chyba z trzy razy od kiedy ruszyli z komendy. Rozumiał, czemu obowiązek miał wykonać dziś bez magipolicyjnego partnera. Rozumiał, że mało kto żył tak blisko mugoli.
Odnalezienie się wśród artystycznej cyganerii… Nie będzie proste. To nie pójście na piwko z panami po pięćdziesiątce. To nie wyjście na rybki z czyimś ojcem. To nie wyjście na mecz Quidditcha z grupą znajomych z pracy.
Do loftu wpuszczają się sami – otwierające się drzwi tracą zainteresowanie gości naprawdę szybko – jakby pulsujące w ich żyłach substancje zakazane walczyły wiecznie o całość ich niezmąconej uwagi. Gdy kolorowe światła, przepuszczane przez równie kolorowe szkiełka lampek, odbijają się od ciemnych oczu Harrisona – ten obejmuje ramieniem dzisiejszą partnerkę. Coś w powietrzu sprawia, że nie czuje się z tym tak dziwnie, jak czułby się każdego innego dnia roku; nawet jeżeli niska graczka ma raptem dwadzieścia lat.
Harrison zna świat mugoli lepiej. Jeśli wyjdzie na obsesyjnie terytorialnego partnera… Pewnie będzie mógł mówić za nią; poprawiać ją. Przejąć inicjatywę i kontrolować sytuację.
Nie wiedział w ogóle, że mógł mieć w sobie tyle śmiałości.
Ubrany całkowicie na czarno, w militarnych butach i bardzo roztrzepanych włosach nie odcina się od towarzystwa tak bardzo. Właściwie prawie nie rzuca się w oczy. Nie jest też szczególnie wysoki, może zginąć w tłumie.
– To jakiś personalizowany model? – dopytuje, sunąc z Lillie przez salę. Kołyszące się w tańcu ludzkie ciała są widokiem do którego nie przywykł, zaś eksperymentalna muzyka spływa zaś na dno umysłu z zaskakującą łatwością. Zostanie w nim na dłużej. Może nawet mu się spodoba. Może nawet podoba mu się sytuacja, w której się znalazł. Podobała mu się obecność wschodzącej gwiazdy Quidditcha. Podobało mu się, że mógł jej pomóc. To dziwne? Zarazem wydaje się i nie wydaje się dziwne. Ostatnio i tak był szczęśliwszy, może dlatego podobało mu się to, co nie podobałoby się zwyke? – O stój, czekaj… – zaciska palce na jej ramieniu nieco mocniej. – Tam? – przystają w samym centrum sali – z widokiem na kołyszącego się w tańcu mężczyznę. Obwieszony biżuterią, kolorowymi tkaninami i niezwykłym luzem – Ziggy – wygląda tak, jakby odprawiał rytuały nad czymś, co należeć powinno do Wellers.
– Naćpany – wyrokuje, wzdychając. – Jeśli ktokolwiek stanie się agresywny, pozwól mi się tym zająć – prostuje się, stając naprzeciw niej i zasłaniając widok na Ziggiego. – Kurde, ta muzyka jest wyjątkowo niezła.

|| Chyba sobie zatańczymy, bo nawet jeśli nie umiem - dziś wydaje mi się, że tego właśnie chcę.
K1 - interakcja z rysowniczką, K2 - interakcja z muzykiem
1x k2 (Lista ludzi):
1
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#4
Lillie Wellers
Czarodzieje
Wiek
20
Zawód
Ścigająca Harpii z Holyhead
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
8
0
OPCM
Transmutacja
1
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
15
25
Brak karty postaci
24-02-2026, 23:24
Że też musiała zostawić jedną ze swoich najcenniejszych rzeczy na klatce... I akurat tego dnia ktoś postanowił sobie ją przywłaszczyć. Musiała być bardzo zmęczona, że nie mogła nadążyć za tokiem swoich myśli. No i... musiała też mieć niewyobrażalnego pecha, bo zostawiła ją zaledwie na parę, maksymalnie paręnaście minut i miotła po prostu rozpłynęła się w powietrzu. Kto ją zabrał? Nie wiedziała. Gdzie? Tym bardziej. Nie wiedząc, co powinna zrobić tak naprawdę, od razu zgłosiła zgubę u magicznych władz. Musiała przecież ją szybko odzyskać, mecz zbliżał się niewyobrażalnie szybko i MUSIAŁA ją mieć. Na już. A najpewniej za tydzień. Niecały.
Na szczęście przebywanie wśród mugoli nie stresowało jej za bardzo. W końcu była półkrwi czarownicą, do nieszczęsnego wypadku rodziców obracała się bardziej w tym niemagicznym świecie. Fakt faktem - dużo ważnych rzeczy już nie pamiętała. Dlatego dobrze, że trafił jej się ktoś, komu tym bardziej nie przeszkadzał ten drugi świat. A Lillie?
Ona w tym momencie była zestresowana. Czuła się na pewno lepiej, będąc w towarzystwie magipolicjanta, niż gdyby miała znaleźć się tutaj sama. Aczkolwiek, mówiąc całkowicie szczerze, też nie chciała pokazać tego zawładniającego nią stresu. Chociaż trzeba przyznać, że trochę jąkała i mówiła zdecydowanie więcej, niż normalnie. A ona z natury była gadatliwa, dlatego w tym momencie bywały momenty, gdy przestała mówić dopiero, gdy kończyło się powietrze w płucach. Ale dzięki rozmowie o Quidditchu i ogólnie o innych sprawach stres się trochę zmniejszył. Nadal odrobinę się bała, że nie uda się znaleźć jej miotły, tak jednak w tym momencie skupiała się na Titusie i rozmowie z nim. Wiedziała, że miał za zadanie odzyskać jej własność, ale skoro byli tutaj sami, we dwoje - nie zamierzała się zamknąć w sobie. No i musiała współpracować. Nawet chciała współpracować, będzie to zdecydowanie przyjemniejsze.
Objęcie jej ramieniem w ogóle jej nie przeszkadza. To dość dziwne, biorąc pod uwagę jej zakłopotanie w obecności mężczyzn, zwłaszcza, gdy następuje jakiekolwiek zbliżenie - nawet stanie za blisko - ale nie przejmowała się tym teraz w ogóle. Nawet szerszy uśmiech pojawił się na jej twarzy, gdy poczuła obok mężczyznę. Poczuła się może... pewniej? Bezpieczniej?
Poprawiła swój wiosenny płaszczyk, rozprostowała dłonią końcówki włosów opadające na ramiona. Uniosła powoli głowę, wpierw kierując spojrzenie na mężczyznę i skinęła głową.
- Dokładnie. Najnowszy model, pomalowana na ciemnobrązowo, z idealnie wyważonymi dla mnie witkami... - skinęła parę razy głową, zaraz odsuwając spojrzenie od jego twarzy i zaczęła rozglądać się dookoła. Titus jednak ją wyprzedził i po paru chwilach poczuła, jak delikatnie zaciska palce na jej ramieniu. Momentalnie powędrowała spojrzeniem w stronę, w którą ją skierował. Lillie otworzyła szerzej oczy i szybko pokiwała głową. - Tak! To moja miotła!
Zaraz jednak złapała się na tym, że chyba za głośno się ucieszyła. Wysłuchała słów Titusa, a zaraz też spojrzała na niego, gdy zasłonił jej widok na tego naćpanego mugola. Wellers brzydziła się każdymi, czy to czarodziejskimi czy nie używkami. Jako sportowiec nie mogła wręcz sobie na nie pozwolić, a na pewno nie chciała próbować.
- Będę uważać i będę się słuchać. - rzuciła spokojnie, wiedząc, że dowodzi tutaj mężczyzna. Sama jednak spojrzała nieco w bok, gdy zauważyła dziewczynę siedzącą pod ścianą. Chyba coś rysowała. Lillie wychyliła się, by zza Titusa móc spojrzeć na Ziggy'ego. Czy on właśnie zerkał w stronę tej dziewuszki? Sama na nią spojrzała i skinęła w jej stronę głową. - Chyba się nią interesuje. Może podejdźmy do niej?
No bo od czegoś trzeba zacząć, nieważne, czy było bezpiecznie, czy nie, musieli odzyskać jej miotłę. Jej poddenerwowanie wcale nie pomagało mówiąc szczerze, ale na szczęście to Titus był tutaj opanowany... a na pewno bardziej od niej. Uśmiechnęła się do niego i odwróciła w stronę rysowniczki. Zabawę pora zacząć!
You make this world a little wild, We love it on the other side
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#5
Titus Harrison
Czarodzieje
Życie wewnętrzne miało barwy tyle co witraż
Tyle było emocji, a żadna przykra
Wiek
37
Zawód
Magipolicjant
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
11
0
OPCM
Transmutacja
20
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
03-03-2026, 13:07
A gdy Lillie podnosi głos, Harrison wiedzieć już może, że to – w rzeczywistości – jej miotła. Może wiedzieć też połowa zgromadzonych dookoła ludzi, ale ich uwaga jest szarpana chyba na wszelkie strony – zarówno przez agresywnie jazzową muzykę, przez światła, które momentami u części społeczeństwa wywołać mogłyby atak padaczki, jak i przez coś nienaturalnego, a zmuszającego ich do odważniejszego działania.
Byli wśród mugoli. Dla nich większość codziennych czynności czarodziei była nienaturalna. Ale to było coś innego, coś, czego Harrison nie nazwie, a o czym dowie się może później. Może kiedy znowu poczuje się dziwnie ze swoim pewnym zachowaniem w obecności młodszej gwiazdy. Chciał coś poczuć – może coś, co sprawi, że będzie mógł powiedzieć jej, że Harpie wygrają któryś z kolejnych meczów. Czasami zdarzało mu się o tym myśleć i to wiedzieć. Czasami budził się w środku sezonu i stawiał na głowie tabele pełne kalkulacji dotyczących pozycji w rankingach. Czy od dziś będzie trochę częściej patrzył w kierunku wyników Harpii? Tak, pewnie. Chyba czuł, że powinien. Przynajmniej teraz, kiedy stali tak niestandardowo blisko.
Godzi się by dowodził, nawet jeżeli przyzwyczajony jest do pracy w dwójkę – do partnerstwa. Chciałby traktować ją równo. Ale nie może. Musi myśleć o tym, że był w pracy. Był w pracy, a ona mogła mimo woli sabotować jej powodzenie.
– Nie możesz krzyczeć o tym, Lillie – zwraca jej uwagę, ale tak bardzo pobłażliwym tonem, jakby była dzieckiem, a on głaskał ją po głowie i wyjaśniał dlaczego zęby czarnieją od przesadzonej liczby spożytych lizaków. Jej włosy wydawały się bardzo gładkie. Może mógłby ją pogłaskać?
Albo na przykład się opamiętać.
– Albo możesz, ale jeszcze nie teraz, dobra? Rozejrzyjmy się, to już i tak niezła szopka – może faktycznie będzie mogła później wezwać Ziggiego do oddania jej sprzętu? Może okaże się to jedyną opcją.
Ale teraz zauważa jak Ziggy zaczepia dziewczynę wskazaną mu przez Wellers. Jest chyba nieco natrętny, wykonując taneczne kroki przed jej osobą, wyciągając ręce ku niej i mając nadzieję na wspólny taniec. Harrison nie musi umieć czytać z ruchu warg, by odczytać mowę ciała dziewczyny. Zbywa gospodarza, bo jest zajęta – to jego obserwacja, policyjne założenie. Jest zajęta, ale czym? Obgryzionym ołówkiem, szkicownikiem z rozsypującymi się kartkami czy może butelkami, które otaczają ją, a do których wciśnięto rozpalone świece? Świece nie pasują do niemal dyskotekowych lamp, których światło grzeje przestrzeń i sprawia, że skóra na czole Titusa staje się perlista szybciej, niż by tego chciał. Ale mają sens. Chyba, bo dziewczyna nawiązuje kontakt wzrokowy z Harrisonem, a ten nie peszy się wbrew swojej naturze. Razem zbliżają się do jej zakątka.
Najpierw na odległość, która pozwala im zobaczyć jej dzieła. Jej obwieszone biżuterią palce, które szkicują w tempie, którego nie widział nawet u magipolicyjnych rysowników, a oni wspomagać mogli się magią. Sprawne machnięcia miękkim ołówkiem. Jej spojrzenie też jest miękkie. Widzi, że Harrison i Wellers przyglądają się jej dziełom.
– Długo to wy ze sobą nie jesteście, widzę to w waszych ruchach – gdyby mogła, metafizycznie ścisnęłaby Titusa i Lillie w ciasnym sześcianie. Sonduje ich, a potem przesuwa grafitem po papierze. – Ziggy mówi, że jestem w tym dobra, że w noce takie jak te otwieram trzecie oko – mówi z pewnym gniewem zerkając w kierunku tarocistki, która siedziała na schodach sceny. Czyżby kradły sobie role? No bo tak, na pewno, rysowniczka otwierała trzecie oko i kilka butelek, a i pewnie otwiera się na opcje halucynogenne, bo szkice – momentami bywają upiorne, a momentami bywają piękne. – Rozstają się i schodzą dzięki mnie, Ziggy tak mówi, ja wierzę mu. W ogóle wy od niego? – dopytuje, bo chociaż są blisko – widocznie nie tak blisko, by znała całą listę gości. Ta wydaje się i tak… Losową zbieraniną. Ludzie bujają się bardziej w parach niż grupach. A Ziggy… Ziggy tańczy sam.
– Totalnie – mówi w pośpiechu, kłamiąc z łatwością. Potwierdzenie bez mrugnięcia okiem to kłamstwo najłatwiejsze. Zmyślanie nie jest już takie proste. – Widzieliśmy się w ogóle ostatnio – wyłapuje jej spojrzenie, ale źrenice zachowują się dziwnie. – Moja partnerka nie miała czasu się pojawić, taki to pech, wiesz jak jest z tymi akrobatkami… – sportowiec to sportowiec, no nie? – Ale chyba rozmawialiśmy wtedy o komiksach z Ameryki? Pamiętasz? – pamiętasz, kobieto, coś czego nia pamiętam nawet ja? Nigdy nie czytał żadnego, ale ona pewnie też nie. Wyobraża sobie jedynie historyjkę obrazkową. Jak zawsze myśli o zwierzętach. – Tobie się nie spodobało – nie pamięta tego, na pewno tego nie pamięta, a oczy Titusa mrużą się w sposób, w jaki mrużą się oczy kogoś, kto nie dowierzać ma w to co widzi i słyszy. – Serio nie pamiętasz? No weź – mówił pewien siebie, bo COŚ sprawiało, że naprawdę miał w sobie mnie wstydu. – Mówiłaś, że to sztuka dla dzieci, a ja od tego czasu sprowadziłem i sprzedałem z cztery pudła. Oburza mnie tylko, że rysownicy takich komiksów zarabiają grosze…
Patrzy ku Lillie. Poszedł na żywioł. Rudą rysowniczkę zatkało na chwilę, zaczyna przerzucać kartki nerwowo. A efektem słów Titusa jest chyba…

Reakcja kobiety na ciąg kłamstw (#1 k3):
1 - chyba udało się ją speszyć. Chyba chce pamiętać Titusa, chyba naprawdę tego chce. Duka coś o komiksie, o którym nie ma pojęcia. Nerwowo poprawia kartki, ale jej pijane ruchy są bardzo nieskładne. Opadająca im pod nogi kartka przedstawia Harrisona i Wellers w sposób piękny - nie potworny. Spleceni w tańcu i owinięci bluszczem, wyglądają jak kamienna rzeźba - stałość, tak to nazywa. Mówi, że są w porządku. Że teraz zapamięta ich i nigdy nie spali rysunku. I opowie o nim Ziggiemu.
2 - niestety dziewczyna wie czym jest komiks, jest gotowa krytykować go nadal, nazywając sztuką dla upośledzeńców, którzy nie czytają już nawet prawdziwych książek. Urok osobisty Wellers i kilka słodkich słów w kierunku artystki mogą jednak uratować sprawę. Stwierdzi, że Harrison nie ma wyczucia, za to musi trzymać się mocno swojej partnerki, która jako jedyna posiada w tej parze jakikolwiek gust. Pokazuje im obraz, na którym Lillie jest piękną, ubraną w przebiśniegi postacią, Harrison zaś wykonaną z geometrycznych kształtów karykaturą. Opowie o nich Ziggiemu - nazywając estrawagancką parą niedospasowanych ludzi, którzy jakoś sobie odpowiadali.
3 - pamięta czy nie. Zauważa kłamstwo czy nie. Nie porozmawiają, bo trzecie oko rudowłosej podobno właśnie się otworzyło. Utkwiona w halucynacjach próbuje spalić szkic pełen odrażających kształtów, twierdząc, że nie widzi dla nich nawet wieczora przyszłości, kiedy opuszczą te miejsce. Doceni jednak wyrwanie dzieła z płomieni, nim te pożrą ich sylwetki. Nie spodziewa się takiego oddania. Pozwoli im przetrwać, chociaż ten wieczór. Przeciwstawienie się losowi wymagało odwagi - odwagi, o której na pewno wspomni gospodarzowi.
1x k3 (reakcja na kłamstwo):
3
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 16:57 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.