• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Dziurawy Kocioł > Długa ława
Długa ława
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
07-06-2025, 14:55

Długa ława
Miejsca przy długiej ławie to przestrzeń stworzona z myślą o większych grupach znajomych i licznych rodzinach. Ława, wykonana z ciemnego dębu, ciągnie się wzdłuż jednej ze ścian, zajmując wyróżniający się kawałek w sali. Nad nią zawieszone są lampy w kształcie zaczarowanych kotłów, które migoczą ciepłym, bursztynowym światłem. Drewniane ławy i stoły są solidne, choć gdzieniegdzie widać na nich echa przeszłości. Te długie ławy, mimo imponującej ilości miejsc przy jednym stole, zawsze tętnią życiem – ktoś głośno opowiada o ostatniej wyprawie w poszukiwaniu zagadkowego artefaktu, ktoś inny właśnie wyciąga talię kart do magicznej gry i zaprasza cały lokal do wspólnej rozgrywki.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta

Strony (2): « Wstecz 1 2
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#11
Conrad Bones
Zwolennicy Dumbledore’a
it's hard to enjoy practical jokes when your whole life feels like one
Wiek
36
Zawód
auror
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
15
0
OPCM
Transmutacja
24
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
9
10
10
Brak karty postaci
06-01-2026, 22:33
Gaszenie zapału młodych kłóciło się z jego naturą, bo przecież sam taki był, głowę miał pełną ideałów i marzeń o heroicznych czynach. Oczywiście zachował ten sam system wartości, z jakim zaczął służbę, jednak pewne wyobrażenia rozbiły się o szereg procedur oraz prawo wciąż ulegające wpływom tych majętnych. Musiał jednak zawtórować Nedowi, również kierować się w ich dyskusji zdrowym rozsądkiem, ponieważ emocje nie są dobrym doradcą, gdy w grę wchodzi polityka. Zaprzysiężenie nowego Ministra Magii było wydarzeniem politycznym, tym samym było zakłócenie go przez Grindelwalda. Podział czarodziejskiego społeczeństwa już był znaczący, teraz mógł się jeszcze bardziej pogłębić.
Czasem żałował, że nie ma w nim tak wielkiej wiary w nieomylność Dumbledore’a jaka jest zakorzeniona u innych. Henry miał w sobie pewne wyobrażenie dyrektora Hogwartu, niczym dziecko zapatrzone w legendarną postać, tym bardziej Conrad nie zamierzał dzielić się swoim gorzkim punktem widzenia. Wierzył w to wszystko co Albus Dumbeldore symbolizował, wierzył w ludzi, którzy instynktownie gromadzili się wokół niego.
– Nie zamierzam umniejszać umiejętnościom czy magicznym talentom Dumbledore’a, ale jako aurorzy – kładł nacisk na podkreślenie ich profesji, zerkając przy tym na kuzyna. – Powinniśmy w pierwszej kolejności polegać na swoich możliwościach w oparciu o własne siły i środki. Grindelwald to trudny przeciwnik, ale nie jest nieomylny, raz już poniósł porażkę.
Spojrzał ponownie na Goldsmith, chcąc kontynuować jej słuszne stwierdzenie odnoszące się do konieczności meto działania czarnoksiężnika. Ten wątek został ochoczo podjęty przez całą grupę, dzięki czemu już wykiełkowało kilka intrygujących myśli.
– To prawda, powinniśmy przy tej okazji zrozumieć jakimi sposobami Grindewalda ominął nasze zabezpieczenia. Tak jak już zostało wspomniane, użył nieznanej nam magii czy zwyczajnie znalazł lukę w naszych metodach? Może gdzieś na styku barier? – Nie znał odpowiedzi, dzielił się więc dręczącymi go pytaniami, bo inni zgromadzenie przy ławie wyrażali podobne wątpliwości, wszystkich trzymała w niepewności ta sama ciekawość. – Pojawił się wśród czerwonych smug, zdawały się gęstsze od mgły. Może to była zmodyfikowana Nebulosa, pod osłoną której skorzystał z zaawansowanej formy transmutacji? Nie było żadnego trzasku jak przy teleportacji, gdy się pojawił, jego głos był zresztą dużo wcześniej słyszalny, jakby wszystko obserwował od samego początku. Może był w niematerialnej postaci, której bariery nie wychwyciły?
Tylko stawiał kolejne pytania, wcale nie znajdował całkowitego potwierdzenia dla swoich domysłów, co sprawiało, że z frustracji zmarszczył brwi. Przesunął nerwowo palcami po włosach, a potem raz jeszcze pociągnął łyk ognistej.
– Ktoś zawsze musi zostać w obwodzie, takie uroki służby. Tym razem padło na ciebie, ale dzięki temu przy następnej okazji nie powinnaś być już wytypowana do rezerwy – chciał nieco podnieść Francescę na duchu, szczególnie po frustrujących przeżyciach w biurze. Tak często bywa, że młodsi stażem auorzy, nawet po wzorowym ukończeniu kursu, nie są od razu dopuszczani do pierwszego szeregu. To rzecz jasna nie była oznaka braku zaufania, Dawlish kierował się dobrze znaną zasadą, aby nie rzucać wszystkich sił naraz w najbardziej newralgiczne miejsce, bo zawsze może pojawić się konieczność utworzenia zaplecza do prowadzenia dalszych działań. Zresztą, kilku bardziej doświadczonych aurorów też tamtego dnia grzało stołki za biurkami.
– Dzięki, ale mam jeszcze ognistą – zwrócił się do Rinehearta, kliedy ten przyjmówał zamówienia, przy okazji samtrochę zdziwiony, że tak długo sączył jeden trunek. Najwidoczniej alkohol mu nie wchodził aż tak dobrze przy snuciu zawodowych zagwozdek.
Wyprostował się, zdradzając po sobie nerwowość, gdy poruszona została kwestia zarzutów rzuconych przez czarnoksiężnika w stronę dyrektora Hogwartu. Jeśli ideał sięgnie bruku, cóż innego pozostanie tym, którzy pokładali w niego swe wielkie nadzieje? Mity muszą pozostać nieskalane, wtedy łatwiej jest nawigować w chaotycznym świecie. Właśnie z tego powodu pominął ten wątek całkowicie.
– Poruszyliśmy ciekawy temat. Grindelwald długo się ukrywał, zapewne w kontynentalnej Europie, ale jeśli chce mieć wpływ na brytyjską scenę polityczną, musi operować stąd. Jeśli gromadzi dawnych zwolenników, może warto przyjrzeć się kto mu sprzyjał w latach czterdziestych? – Może odnalazł ciepły kąt u dawnych sojuszników, to była jego pierwsz myśl, która mogła przybliżyć ich do obecnej kryjówki poszukiwanego czarnoksiężnika. – Gdy osiągał sukcesy, jego poglądy znajdowały zwolenników również w Wielkiej Brytanii. Sam aż tak się nie znam na politycznych konotacjach, ale może nasze lokalne konserwy okazywały mu mniej lub bardziej jawne wsparcie? Na swoim podwórku też mamy sporo fanatyków czystej krwi chętnych do zniewalania mugoli.
Rzecz jasna nigdy nie dostaną odpowiednich nakazów, aby przeszukać siedziby wielkich rodów, ale samo wytypowanie nazwisk potencjalnych pachołków tego zwyrodnialca mogłoby dać im pole do działania. Może Weasley by coś więcej na ten temat wiedziała? Nazwisko jej rodziny mimo wszystko znajduje się w Skorowidzu Czystości Krwi, więc może mimo wszystko jakoś na przestrzeni lat śledzili polityczne ruchy innych błękitnokrwistych. Zapyta ją o to przy najbliższej okazji.
– Można też dyskretnie wybrać się na Nokturn na drobne rozpytanie. Zazwyczaj najgorszy syf wypełza stamtąd.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#12
George Lupin
Zwolennicy Dumbledore’a
Wiek
36
Zawód
auror
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
11
0
OPCM
Transmutacja
22
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
15
10
Brak karty postaci
3 godzin(y) temu
Siedziałem obok Conrada przerzucając pomiędzy palcami różdżką, zatopiony w myślach związanych z wydarzeniami dnia poprzedniego. Podobnie jak większość, na czas zaprzysiężenia Nobby'ego zostałem oddelegowany do innych zadań, dlatego informacje o tym co się wydarzyło na uroczystości zaprzysiężenia dostałem bezpośrednio od przyjaciela, który na wydarzeniu był. Od samego początku zastanawiał mnie klucz według którego dobierano osoby, które miały porzucić swoje obowiązki, by być na ceremonii. Nie chciałem jej w żadnym wypadku ignorować, wszak wspierałem wszystkie ruchy mające na celu zbliżenie osób niemagicznych do magicznych, a byłem przekonany że wybór na Ministra osoby pochodzenia mugolskiego to właśnie taki ruch. Natomiast dostałem polecenie służbowe, któremu nie sposób było się sprzeciwić.  Na całe szczęście, nie musiałem siedzieć w biurze, chociaż papiery na moim biurku piętrzyły się z każdym dniem w którym odkładałem pisanie raportów, ale też miałem nie zbliżać się do Londynu. Trafiła mi się sprawa podobna do nawiedzonego kota Francesci, a którą podzieliłem się z nią jeszcze zanim zebrała się reszta grupy stolikowej.  Mi przyszło przejęcie sprawy podejrzanych "nawiedzonych" odpływów kanalizacyjnych na terenie Manchesteru, które terroryzują mieszkańców. Zdając sobie sprawę z tego, że jest to zadanie bliższe magipolicjji, niż aurorom z początku przyjąłem przydział bez większego zainteresowania. Okazało się jednak, że faktycznie kanalizacja w mieście żyje własnym życiem stanowiąc prawdziwe utrapienie nie tylko dla społeczności czarodziejskiej, ale również mugolskiej. Kiedy dotarłem do źródła problemu w postaci młodych czarodziejów, którzy w ten sposób manifestowali swoje nowe zdolności, zdawało się, że zostało już tylko napisanie raportu oraz upewnienie się, że żaden ze świadków nie będzie łączył incydentu z magią. A jednak zdawało mi się, że coś tu nie gra, a porównując swój przypadek z przypadkiem Goldsmith, wyciągnąłem - może zbyt szybko - wniosek, że komuś bardzo zależało na tym, żeby rozproszyć uwagę biura. Natomiast sama obecność w Manchesterze podczas dnia zaprzysiężenia nowego Ministra Magii, pomogła mi posiąść do sprawy pojawienia się Gridewalda na ceremoni pewien dystans, który obcy był nie tylko młodym aurorom, ale przede wszystkim wszystkim, którzy tego dnia przebywali w Londynie. Dlatego, kiedy ich myśli oscylują pomiędzy zdarzeniem a biurem, mnie zastanawia skala którą to zjawisko miało na cały kraj.
Nie mieściło mi się w głowie jak było możliwe, by ktokolwiek przebił barierę ochronną stworzoną przez aurorów, szczególnie że był tam na przykład Bones czy Reinhart. Gdy będziemy już poza stolikiem przy której siedzą po pierwsze kobiety a po drugie młode kobiety, gdzieś gdzie będą miejsca na żarty nie omieszkam skomentować tego ironicznie. Nigdy nie wątpiłem w ich umiejętności, a jednak czuję podskórnie że mogli czuć się podle. Mam jeszcze w sobie na tyle taktu (nie wiadomo skąd), by nie śmiać się przy koleżankach z pracy.
Popijam ognistą, chociaż może prościej byłoby powiedzieć, że pije ją jednym duszkiem, oblizując się kiedy ostrość alkoholu zostaje mi na ustach.
- Niestety muszę się zgodzić z Tobą Conradzie. To zdarzenie mogło mieć dużo większy efekt niż miało i jakimś sukcesem jest to, że udało się nie doprowadzić do zamieszek. Wieść o tym co się wydarzyło błyskawicznie trafiła też do Manchesteru. Praktycznie dało się wyczuć narastające emocje w tamtejszych czarodziejach i obawiam się, że mogłoby to odbić się na innym miastach w których nie brakuje zwolenników Gridewalda  - mówię, bo sam byłem pod wrażeniem efektu motyla, przez chwilę zastanawiałem się nawet czy jest sens wracać do Londynu, czy nie lepiej zostać w mieście, którym wstrząsnęła ta informacja do tego stopnia, że zwróciłem dwóm dżentelmenom na ulicy uwagę, by nie ekscytowali się tak głośno kiedy nie znajdują się w dzielnicy samych czarodziejów. Dreszcz niezadowolenia przebiega mi po plecach, kiedy uświadamiam sobie, że robiłem znów coś wbrew sobie.
Teraz natomiast skupiam swoje spojrzenie na Henrym i Lizzy, którzy wydają się dotknięci oskarżeniami wysuniętymi w kierunku Dumbledora. Ja sam nie wiedziałem do końca co to były za insytuacje, więc nie uczesniczyłem w rozmowie, natomiast skinąłem na kolejną kolejkę Ognistej od Neda.
- Niechętnie, ale myślę, ze możemy zaoferować się by sprawdzić Nokturn - klepnąłem po plecach przyjaciela, bo jeżeli ktokolwiek miałby wybrać się nocą czy dniem na podejrzaną ulicę, to musieli byśmy być to my. Chowam różdżkę do wewnętrznej kieszeni skórzanej kurtki.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek
Strony (2): « Wstecz 1 2


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 22:05 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.