Nie wiedziałam czy to ja, czy to pan, który przechodził obok mnie zahaczył o kałamarz testowy. Ten zachwiał się niebezpiecznie i zanim ktokolwiek mógł zareagować, przewrócił się. A jego zawartość, ten brzydki czarny tusz wpadający w brązowy odcień, rozlał się na mojej spódnicy. Może i miałam brązową spódnicę, ale nie na tyle ciemną, aby nic nie było widać. Wręcz przeciwnie, plama się tylko powiększała im dłużej stałam w szoku i patrzyłam jak płyn spływa i zaczyna kapać na podłogę. Z mojej nowej spódnicy.