• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Londyn > Centralny Londyn > Śmiertelny Nokturn > Knajpa "Biała Wiwerna" > Przed pubem
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
31-05-2025, 16:35

Przed pubem
Adres doskonale znany stałym bywalcom Nokturnu. Wejście na wąską odnogę ulicy prowadzi przez zabrudzoną, ciężką kurtynę, a nad drzwiami do lokalu wisi rzeźba szarej wiwerny, której mętne spojrzenie wydaje się śledzić każdego wchodzącego. Jej ruchome smocze skrzydła zdają się osłaniać drzwi pubu przed niepożądanymi spojrzeniami. Wnętrze jest ponure, oświetlone tylko przez kilka drgających świec, rzucających upiorne cienie na zniszczone stoły. Powietrze jest ciężkie od dymu, a atmosfera z całą pewnością pełna napięcia. Pub przyciąga typy spod czarnej gwiazdy: czarodziejów handlujących nielegalnymi eliksirami, przemytników i tych, którzy sprzedają informacje z najciemniejszych zakątków Londynu. W kątach siedzą podejrzani klienci, wymieniający złowrogie szeptanki, a na barze stoją butelki z niewiadomymi napojami. To miejsce, gdzie czarna magia i nielegalne dopinanie transakcji stają się codziennością. Tu nikt nie przychodzi przypadkiem.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Orion Black
Śmierciożercy
Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej.
Wiek
27
Zawód
Urząd Niewłaściwego Użycia Czarów
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
błękitna
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
0
19
OPCM
Transmutacja
12
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
22-03-2026, 22:12
Zawsze wchodząc na Nokturn naciągał kaptur na głowę, jakby sama jego obecność tutaj była czymś nieodpowiednim. A może po prostu starał się wpasować w panującą tu, do pewnego stopnia, mroczną atmosferę i nie wyglądać na chłopca z dobrego domu, który prawdopodobnie się zgubił. Już dawno nim nie był, a jednak coś z tamtego życia wciąż w nim zostawało — w odruchach, których nie potrafił się oduczyć, i w spojrzeniach rzucanych zbyt uważnie, jakby każde miejsce musiał najpierw ocenić, zanim pozwolił sobie w nim zostać. Dalej jednak czuł tę dziwną ekscytację, że pojawia się gdzieś, gdzie nie powinien. Gdzie kiedyś nie było mu wolno wchodzić. Chociaż samo pojawienie się w dzielnicy pełnej szmalcowników i biedoty nie było przecież niczym nieodpowiednim. W końcu Burke’owie od lat mieli tutaj swój sklep i nikt przez to na nich krzywo nie patrzył. Przynajmniej nikt z bliskiego otoczenia Blacków. Mimo paskudnego chłodu, wywołanego bardziej dziwną aurą niż wiosenną pogodą, czuł się tutaj dobrze. Miał wrażenie, że wszechobecna szarość, brud i niepokojące poczucie bycia obserwowanym są prawdziwe. Nokturn był szczery w swojej brzydocie, a niechętne spojrzenia ludzi nawet nie próbowały udawać przyjaznych. W odróżnieniu od salonowego życia, które prowadził na co dzień, pełnego uprzejmych kłamstw, kontrolowanych gestów i uśmiechów za którymi chowały się osoby, które chcą ci rzucić zaklęcie w plecy. Tutaj wszystko było prawdziwsze. Na swój pokrętny sposób, bo nie spodziewał się, że kłamiący i wykorzystujący siebie nawzajem stali bywalcy Białej Wywerny podzieliliby ten pogląd. Życie tutaj było brutalne, ale przynajmniej w jakiś pokrętny sposób uczciwe. Wyszedł z jednego ze sklepów znajdujących się przy pobliskiej przecznicy i ruszył w kierunku Białej Wywerny, zapalając po drodze papierosa, którym od razu się zaciągnął czując przyjemnie gryzący dym w gardle. Ostatnimi czasy bywał tu coraz częściej i zaczynał rozpoznawać coraz więcej twarzy mijanych na ulicy. Uśmiechnął się krzywo na tę myśl, zapewne działało to w obie strony. Tyle zostawało z anonimowości pod czarnym kapturem, ale nie planował się tym zbytnio przejmowąć. Przynajmniej narazie. Podszedł bliżej wejścia przyglądając się znajomej brudnej kurtynie i zerknął na wywernę łypiącą na niego groźnie znad wejścia. Zawiesił na niej oko chwilę dłużej, niż było to naturalne. Przesunął spojrzeniem po ulicy starając się ukradkiem obserwować co dzieje się dookoła, mimo że bardziej skupiał się na tym kto wychodzi z lokalu. Oparł się lekko o zimną ścianę obok drzwi, wypuszczając powoli dym z ust. Kaptur zsunął się z jego głowy już wcześniej i nie próbował go poprawiać. W końcu nie miało to najmniejszego sensu.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Axel Devereaux
Czarodzieje
Je est un autre.
Wiek
25
Zawód
Tancerz, Złodziej, Kelner w Białej Wiwer
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
zakurzona
kawaler
Uroki
Czarna Magia
10
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
11
12
16
Brak karty postaci
29-03-2026, 22:23
Wieczór powoli dobijał do zaczątków nocy, zagęszczenie w pubie powoli się przerzedzało. Stali bywalcy wymykali się niknąć w ciemnościach Nokturnu. Wiwerna cichła, a obsługa powoli szykowała się do zamknięcia lokalu. Zasada "do ostatniego klienta" nie była zbyt lubiana, jednak im bardziej towarzystwo pijane, tym hojniejsze w napiwkach i zapomnianych zamówieniach. Axel dziś kończył ostatni, składając samemu krzesła i zamiatając podłogę z brudnych trocin. Mógłby ją umyć, ale dziś nie bardzo mial na to nastrój, ramiona mial spięte od taszczenia tac, ale i tez proby były ostatnio coraz bardziej wymagające.
Kurtyna poruszyła się, kiedy młody mężczyzna zamykał za soba drzwi i zakluczył je. Potem wyjrzał zza materiału i dostrzegł znajomą twarz Blacka. Tancerz mógłby po prostu ruszyć w swoja stronę, ale wiedział że był obserwowany przez Oriona i kiedy tylko wyłonił się zza zasłony, ich spojrzenia się spotkały. Lisi uśmiech pojawił się na twarzy tancerza, widok Blacka zawsze wiązał się z urozmaiceniem nudnego wieczora. Tylko pytanie, gdzie dziś zawędrują. Mogli zejść na dół, gdzie cały bar byłby tylko dla nich, a mogli iść w miasto, gdzie na pewno znajdą jakieś ciekawe miejsce na kilka drinków.
Axel postanowił podejść, w końcu znali się, niejedno piwo razem wypili i osuszyli butelkę wina. A dla Axela na szczęście nie znali się z czasów, kiedy tancerz nosił inne nazwisko.
- Co się tak czaisz w cieniu? - Postanowił zagadnąć chowając klucze do alkoholowego raju polowy populacji Nokturnu. Uśmiechnął się widząc to skupienie w spojrzeniu Oriona. - Wszystkie mendy poszły spać, upiły się i posnęły. Na szczęście żaden nie zaległ na dole. Czemu nie wszedłeś? - Tancerz dołączył się do podpierania ściany. Faktycznie z tej perspektywy było widać każdego, kto wchodził i wychodził do pubu.
Dym papierosa nie przeszkadzał tancerzowi i nawet nie kusił go, by zapalić. Dzisiejszy wieczor był względnie spokojny i nikt z klientów nie wkurzył go na tyle, by musiał odreagowywać. Czasami się zdarzało, a mogłoby zdecydowanie częściej tak się dziać.
Nie ukrywając dobrego nastroju, Axel uśmiechnął się i jednak poddał się pokusie, zwinnie podwędził papierosa z dłoni Oriona. Zaciągnął się dymem z wyraźnym zadowoleniem. Potem oddal go Blackowi.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 04-04-2026, 16:53 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.