• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Evershire College of Arcane Arts > Skrzydło Zachodnie
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
22-01-2026, 23:55

Skrzydło Zachodnie
Skrzydło Zachodnie Evershire College odcina się od reszty kampusu wyraźnym światłem. Korytarze są tu szersze, wyłożone jasnym kamieniem, a wysokie okna wychodzą wprost na linię lasu. W salach dydaktycznych przyszli uzdrowiciele uczą się diagnozy, zaklęć regeneracyjnych i pracy z obrażeniami magicznymi oraz niemagicznymi. Zapach ziół i preparatów leczniczych unosi się subtelnie w powietrzu, nie dominując przestrzeni. W głębi skrzydła znajduje się niewielki oddział kliniczny do ćwiczeń praktycznych, odizolowany zaklęciami bezpieczeństwa.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Moira Sanderson
Akolici
It's gotta happen, happen sometime
Maybe this time I'll win
Wiek
40
Zawód
Naukowczyni, magichirurg
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
półkrwi
Sakiewka
Stan cywilny
pełna
wdowa
Uroki
Czarna Magia
0
0
OPCM
Transmutacja
5
5
Magia Lecznicza
Eliksiry
24
5
Siła
Wyt.
Szybkość
5
5
5
Brak karty postaci
12-02-2026, 10:33
8 kwietnia 1962

Stan doktora Wimmera nie polepszał się, a skoro tak się działo – w oparciu o obecnie posiadaną wiedzę medyczną, popartą doświadczeniami i badaniami przeprowadzanymi przez samego chorego ze szczerym poszanowaniem do obranej metodologii – nie pozostało mu już wiele czasu. Gdy patrzyła na jego ciało – męczące się nad wypełnianiem podstawowych funkcji życiowych – czuła podskórnie jak duży autorytet straciła. Jego zapiski były materiałem cudownym – uporządkowanym, sensownym, prowadzącym do jasnych wniosków – nawet, jeżeli w późniejszych tygodniach nie sposób było nie zauważyć wpływu Wysysacza na umysł Czarodzieja.
Rzadko żegnała jednak tęgie umysły już za życia. Rzadko miała okazję uczyć się na ich marniejących ciałach. Rzadko czuła też zupełną bezsilność. I z tą ostatnią… Próbowała sobie radzić. Zarówno pisząc do specjalisty, jakim w jej zaufaniu był pan Burke, jak i sięgając po rady lokalnych specjalistów.
Sanderson była dobrą teoretyczką – spędziła kilka ostatnich godzin na rozmowie z jednym ze starszych profesorów College’u, zastanawiając się nad potencjalnym odwróceniem działania śmiercionośnego zaklęcia. Obecność wysysacza w otoczeniu czarodzieja było wyrokiem śmierci – wyjątkowo brutalnej, bo odroczonej.
Moira nie chciała jednak przyciągać zbyt wiele uwagi, a już na pewno nie chciała, by ciało profesora było oglądane przez licznych ludzi, posiadających równie liczne gęby zdolne do puszczania w świat plotek. Im było ich mniej – tym lepiej.
A rodzina Burke… Cóż, słynęła przede wszystkim z dyskrecji. Dobrze opłaconej, ale dyskrecji.
– Panie Burke, Clemens znajduje się obecnie w moim gabinecie, przenisołam go tam z troski o dyskrecję – mówi, idąc ramię w ramię z wysokim mężczyzną. Korytarze skrzydła nauk medycznych są urządzone sterylnie, ale przy użyciu kosztownych materiałów – prawdziwego, drogiego kamienia, ułożonego zarówno na ścianach, jak i dobrze wyciszonej posadzce. O tej porze nie jest tu gwarno, ale nie minięcie się z pojedynczymi, pracującymi tu uczonymi… Nie wchodzi w grę. – Jego stan nie pogorszy się przez to, a będziemy mogli omówić drażniące mnie sprawy. Przejrzał pan moje raporty? Wielkie zdziwienie wzbudziło we mnie to… – zaczyna, ale w międzyczasie pociąga ciężkie drzwi do pomieszczenia podpisanego nazwiskiem dwóch kobiet – Moiry oraz jej długoletniej znajomej. Druga kobieta pozostaje w pomieszczeniu nieobecna. Zaprasza Xaviera do środka – tam, gdzie dźwięk nie będzie niósł się tak mocno, a ona sama będzie mogła kontynuować dysputę. – Muffliato – rzuca, ledwo łapiąc różdżkę w dłonie. Zawsze ma ją blisko siebie – najczęściej w wewnętrznej kieszeni garsonki, którą obecnie rozpina, a potem zrzuca na ciężki fotel. Ustawiony roboczo parawan zakrywa ciało doktora – odgradza do od resztek promieni słonecznych wpadających do pomieszczenia. Gdy ostatnio otworzył oczy – co odebrała za fałszywie dobry znak – zauważyła ze smutkiem, że nie reagował dobrze na żadne światło.
– Wielkie zdziwienie wzbudziło we mnie to, że nie każdy organ ciała czarodzieja uległ zaklęciu. Dajmy na to, taka grasica? Jeden z najważniejszych organów układu odpornościowego, nie wchodząc w szczegóły. Wciąż funkcjonuje, nawet jeżeli organizm jakby nie umiał wysłać jej odpowiednich sygnałów do działania. Tak samo śledziona. Przy obecnych zmianach w mózgu i układzie nerwowym nie widzę większych szans na ozdrowienie – widzę jednak szansę na potencjalne szybsze rozpoznanie innych przypadków… – staje nad ciałem profesora, zerkając z dołu na błękitnokrwistego czarodzieja. – Czy sądzi pan, że możliwym jest leczenie skutków czarnej magii bez głębszego poznania tej dziedziny? Pytam szczerze i oczekuję szczerej odpowiedzi.
Zastanawiała się nad tym długo, pewnie kilkanaście lat, a że często zadawała pytania bardzo bezpośrednie – tym razem padło i na chwilowego współpracownika. Miała przeczucie, że mężczyzna wie o dziedzinie tej nieco więcej niż mile widziane w niektórych kręgach. Nie oceniała go za to, każdy środek który prowadził do celu był… Do zniesienia. Bo nie, nie był akceptowany, ale też nie był… Niezrozumiały.

|| Udane zaklęcie Muffliato - Zaklęcie zagłuszające. Tworzy magiczną barierę dźwiękową, która uniemożliwia podsłuchiwanie.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 18:20 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.