• Witaj nieznajomy! Logowanie Rejestracja
    Zaloguj się
    Login:
    Hasło:
    Nie pamiętam hasła
     
    × Obserwowane
    • Brak :(
    Avatar użytkownika

Serpens > Wielka Brytania > Anglia > Inne miejsca > Spokojna zatoka (Cambridgeshire)
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#1
Mistrz Gry
Konta Specjalne
Co ma być to będzie, a jak już będzie, to trzeba się z tym zmierzyć.
Wiek
999
Zawód
Mistrz Gry
Genetyka
Czystość krwi
czarodziej
mugol
Sakiewka
Stan cywilny
bezdenna
wdowiec
Uroki
Czarna Magia
OPCM
Transmutacja
Magia Lecznicza
Eliksiry
Siła
Wyt.
Szybkość
Brak karty postaci
23-01-2026, 22:12

Spokojna zatoka (Cambridgeshire)
Kręta zatoka rzeki Nene to spokojny odcinek rzeki w Anglii, gdzie woda rozszerza się, tworząc naturalną zatokę i łagodne zakola. Brzegi są przeważnie niskie, porośnięte trawami, trzcinami i niewielkimi krzewami, z miejscami dostępnymi dla wędkarzy i spacerowiczów. Wokół widać otwarte pola, pastwiska i fragmenty terenów podmokłych, które tworzą charakterystyczny, lekko dziki krajobraz. Woda w zatoce jest spokojna, a jej powierzchnia często odbija niebo i otaczającą zieleń, nadając miejscu niemal sielankowy charakter. Widać tu przepływające łodzie oraz lokalną florę. Zatoka ma zarówno funkcję rekreacyjną, jak i naturalną ostoję dla lokalnej fauny. Jest wyraźnie oddzielone od zabudowań.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#2
Arabella Bones
Zwolennicy Dumbledore’a
Wiek
39
Zawód
Magizoolog, spec. stworzenia latające
Genetyka
Czystość krwi
czarownica
czysta
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
panna
Uroki
Czarna Magia
12
0
OPCM
Transmutacja
0
11
Magia Lecznicza
Eliksiry
5
15
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
5
Brak karty postaci
03-02-2026, 10:40
|06.05.1962

Brzegi zatoki były niskie i miękkie w linii, porośnięte trawami i trzcinami, które szeleściły cicho przy każdym podmuchu. Między nimi wyrastały krzewy, jeszcze nie w pełni rozwinięte, ale już żywe, pełne obietnicy nadchodzącego lata. Dalej rozciągały się otwarte pola i pastwiska, spokojne i puste, przerywane gdzieniegdzie wilgotnymi zagłębieniami terenu, gdzie ziemia ciemniała, a roślinność rosła bujniej. Dźwięki docierały stłumione i rozproszone. Plusk wody przy brzegu, skrzydła ptaka unoszącego się znad trzcin, daleki głos kogoś spacerującego ścieżką po drugiej stronie. Wszystko zdawało się być oddzielone niewidzialną granicą od reszty świata. Początek maja w Anglii, z jego jasnym światłem i spokojem przyrody, nadawał temu miejscu sielankowy charakter.
Kręta zatoka rzeki rozciągała się szeroko, a woda płynęła wolno, niemal leniwie, jakby sama nie chciała zakłócać ciszy. Jej powierzchnia odbijała jasne niebo i świeżą zieleń brzegów, drgając tylko wtedy, gdy wiatr musnął ją delikatnym ruchem albo gdy gdzieś dalej przepłynęła niewielka łódź. Powietrze było chłodne, jeszcze wiosenne, niosło w sobie zapach wilgotnej ziemi, traw i wody, ten charakterystyczny aromat, który można było poczuć tylko nad rzeką.
Arabella siedziała na kocu ze swoją robótką, kiedy Titus rozkładał się ze sprzętem do łowienia ryb. W piknikowym koszu schowane zostały bułeczki, kawałek szynki oraz sera, oprócz tego w papier do pieczenia zawinięte babeczki wraz z woreczkiem orzechów. Na dnie ułożyła butelkę lekkiego cydru i dwa kubeczki, ponieważ kieliszki groziły rozbiciem. Ubrana w wielobarwny strój, dużą ilość biżuterii w postaci naszyjników i brzęczących bransoletek idealnie wtapiała się w rozkwitające otoczenie. Zaproszenie od Titusa na ryby przyjęła z ochotą, choć sama nie łowiła. Mogła jednak spędzić czas na łonie natury z człowiekiem, z którym znała się od dawna. Nawet wtedy kiedy przebywała w Indiach, słała do niego listy, opisując każdy dzień, każdą chwilę. Mogła dzielić się swoimi myślami oraz opisywać codzienne życie, tak odmienne od tego jakie wiodło się w Anglii. Teraz siedząc na kocu z szydełkiem w dłoni uśmiechała się delikatnie do czarodzieja.-Wszystko będzie z nim dobrze, tylko przez najbliższe dni należy robić mu okłady na kopyto. - Kontynuowała wątek związany z koniem, którym się opiekowała w domu Titusa -Parę dni i będzie biegał niczym źrebak. - Dodała z cichym rozbawieniem w głosie i przeliczyła oczka na robótce. Dwa małe ptaszki nad nimi wykonały podwójną śrubę i z głośnym trelem odleciały ku drzewom. Ta cisza i spokój przynosiły ukojenie i poczucie zatrzymania się czasu.
Wiosna 1x: Ptaki
Na gałęzi nad drogą siedzi kilkanaście ptaków. Przez chwilę panuje absolutna cisza. Nagle wszystkie zrywają się jednocześnie. Powietrze wypełnia trzepot skrzydeł. Gałęzie drżą pod nagłym ruchem. Ptaki rozlatują się w różnych kierunkach, ale jeden z nich leci prosto w waszą stronę i nie wygląda przyjaźnie.
Jeśli zdecydujecie się zaatakować lub złapać ptaka, zanim on zaatakuje was, unikniecie konsekwencji. Akcja ta musi zostać wykonana w waszych pierwszych postach. Jeśli zdecydujecie się zrobić unik, PS wyniesie 50. Do rzutu należy doliczyć potencjał szybkości. Atak ptaka oznacza utratę 10 HP.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Odpowiedz
Odpowiedz
Odpowiedz
#3
Titus Harrison
Czarodzieje
Życie wewnętrzne miało barwy tyle co witraż
Tyle było emocji, a żadna przykra
Wiek
37
Zawód
Magipolicjant
Genetyka
Czystość krwi
jasnowidz
mugolak
Sakiewka
Stan cywilny
stabilna
kawaler
Uroki
Czarna Magia
11
0
OPCM
Transmutacja
20
0
Magia Lecznicza
Eliksiry
0
0
Siła
Wyt.
Szybkość
10
10
10
Brak karty postaci
10-02-2026, 21:15
Chmury pędziły po niebie pchane wiosennym wiatrem.
– Wiatr z południa – przyjemne ciepło – lubił o tym wspominać, już w wieku trzydziestu-paru lat, brzmiąc przy tym jak wzdychający nad pogodą emeryt. Ale przecież ludzie choć częściowo szczęśliwi, odnaleźć potrafili element radości w rzeczach pozornie prozaicznych. Chociaż nie brakowało mu zmartwień i momentów powracającej do jasnowidza paranoi… Od kilku dni nie śnił o niczym nieprzyjemnym – od kilku dni budził się w momencie, kiedy na niebie widniała już pierwsza, słoneczna łuna. Od kilku dni nie zamykał kuchennego okna, zza którego od obudzenia słyszał ptasie trele. Z wiekiem uczył się rozpoznawać ich coraz więcej – wypożyczył z biblioteki mugolski album ze zdjęciami angielskich ptaszyn, rozważał zakup nowej lornetki…
I doceniał momenty takie jak ten – gdy oddychał suchym od słońca powietrzem, rozkładał wędkarski zydel i obracał się przez ramię do kogoś, kto chciał go słuchać. Doceniał pomoc Arabelli – doceniał jej obecność w Dolinie Godryka i chęć pomocy z Mandatem, kiedy on sam pełnił swoje obowiązki w Londynie i nie miewał dla niego odpowiednio dużo czasu.
– Chciałbym żeby fikał po łąkach jak najdłużej, Bells, ale nie musisz się ze mną pieścić – zagaduje do niej, stojąc nad kocem, rozciągając teleskopowy mechanizm wysłużonej wędki. – Dobrze robię, że wciąż pozwalam mu wypasać się tak długo, co nie? Przygotowuję go od kwietnia, on w ogóle nie lubi się przejadać, więc się nie martwię, że żołądek nie da rady. Bardziej się martwię, że ma już jakieś zwyrodnienia i no… Że może za mało się rusza? – siada na chwilę tuż obok koszyka piknikowego, byle odwinąć żyłkę i poprawić supły w okolicy spławika. Dzisiaj… Połowi w ten sposób. Mając dzięki temu czas na rozmowę, nie czując konieczności ciągłego kręcenia kołowrotkiem spinningówki. – On ma już siedemnaście lat, wiesz zresztą. Ale oni go przetrenowali…
Wspomina. Arabella na pewno pamięta czas, kiedy razem z Ambrose’m Day’em przyprowadził Mandata do stodoły za domem przyjaciela. Kiedy dzień później poprosił Bones o to, by na chwilę poszła za nim i pokazał jej wymęczonego, wystraszonego ogiera. Odebrany interwencyjnie bał się ludzi – porzucał wytresowaną uległość na rzecz nerwowych reakcji. Nim Harrison doszedł z nim do porozumienia… Minęło trochę czasu. Świadkami postępów byli z Arabellą właściwie we dwójkę – bo chociaż koń od zawsze znajdował się też pod opieką policyjnego partnera Harrisona – Day bał się koni, nawet jeżeli w ostatnim czasie… Zechciał bać się ich mniej.
Magipolicjant opowiedziałby o tym więcej – gdyby nie intensywne uderzenie o taflę wody. Harrison podnosi się do pozycji stojącej niemal natychmiast, rzucając wędkę na bok, na koc – szczęśliwie nie uszkadzając niczego. Nie tylko on reaguje jednak instynktownie. Ptaki – te dotychczas rozśpiewane i cieszące wzrok obserwatorów… Podrywają się do lotu i zaczynają uciekać w popłochu – zmartwione o swoje życie.
Harrisonowi wydaje się, że już to widział. Widział to w kinie. Zobaczy to w kinie? Przeczucie wydaje się niejasne.
Pędzący w ich kierunku ptak testuje refleks, a Titus może i nabierał lat, ale wciąż posiadał łeb na karku… Chyba.
– Kurwa, uwaga… – mówi, prędko wyciągając różdżkę zza pasa i instynktownie kierując nią w stronę nadchodzącego zagrożenia… Które gatunkiem z pewnością skuteczniej określi jego towarzyszka. Osoba, w kierunku której zmierzał ptak, a która posiadała ręce zajęte szydełkowaniem. – Mobilicorpus – duka, ale robi to skutecznie, zmieniając trajektorię lotu ptaka, który zamiast zderzać się z jej sylwetką – przeleci dziesięć centymetrów nad jej głową. Całe szczęście, Merlinie, całe szczęście.
Harrison wbija spojrzenie w twarz Arabelli, ale gdy znajduje pewność, że tej nic się nie stało… Ucieka wzrokiem jeszcze szybciej.
– Co tak palnęło? – potwór z dna jeziora?

|| Udane zaklęcie Mobilicorpus - Unosi i pozwala na nieznaczne przemieszczenia ciała człowieka lub zwierzęcia.
    Odpowiedz
  • Odpowiedz na posta
Starszy wątek | Nowszy wątek


Skocz do:

Aktualny czas: 14-02-2026, 16:51 Polskie tłumaczenie © 2007-2026 Polski Support MyBB MyBB, © 2002-2026 MyBB Group.