- Czuj się jak u siebie w domu, skarbie - wyrzekł po chwili, lecz coś w środku nie pozwoliło mu przyznać jej racji, potwierdzić, że to także jej dom. Prawnie należał wyłącznie do niego. Miał na to papier. - Gdzie moje maniery? Napijesz się czegoś? Ognistej whisky, rumu porzeczkowego, skrzaciego wina? A może coś mocniejszego, lubisz bawić się ostro, co Nastya? Szklaneczka Smoczego bimbru? - proponował, podchodząc do barku jak gdyby nigdy nic, wciąż pozbawiony koszuli i z rozpiętymi spodniami. Zdawał się jednak nie zwracać na to uwagi. Zaklęciem dołożył drwa do ognia, gdzie płonęły właśnie ubrania Beth. - Wyglądasz niezwykle, wiesz o tym, czyż nie? - wyrzekł z zachwytem, nie potrafiąc powstrzymać się od tego, aby nie zerknąć na nią przez ramię, gdy otwierał barek.
- Jaki sen? - dopytywał, unosząc do ust szklankę, z której zdrowo pociągnął whisky. - Czyli coś w rodzaju... deja vu? - upewnił się. - I śniło ci się, że rozmawiamy o tym? - Augustus wskazał ręką na szkatułę. To wydawało mu się martwiące. A jeśli biżuteria ta rzeczywiście obłożona była klątwą? Jeśli to wiedziało, że zabierze go do Antonii Borgin i wpłynęło na jej umysł? Może było potężniejsze, niż ktokolwiek przypuszczał? Rookwood potraktował to poważnie. Wysunął z rękawa różdżkę i wyrzekł spokojnie: - Sensorem Malum.
Drugi post, trzeci post, czwarty post, piąty post |
- Obiecuję, że już nigdy nie zostawię ciebie i Charliego - odpowiedział tonem uroczyście poważnym, spoglądając w oczy Nastyi z mocą i determinacją, jakby samym tym spojrzeniem pragnął ją zawstydzić i znów stłamsić, zawstydzić myślą o tym, że w ogóle śmiała posądzić go o podobne niecne podstępy względem niej. - Ty i.... nasz syn - czuł jak zasycha mu w gardle, gdy wypowiada te słowa - po raz pierwszy określając w ten sposób Charliego - i ten który się narodzi... Nie będziecie sami, bo będziemy rodziną - uściślił.
Skłamałby znów mówiąc, że jego własny plan go mimo wszystko nie przeraża. Małżeństwo zawsze jawiło mu się jako klatka i niepotrzebne zobowiązanie, a teraz sam się do niej pchał.
zakończone
| ✔
Wygramy, a jak nie, to przynajmniej rozwalimy kilka łbów